Przejdź do głównej zawartości

Posty

21 maja 2014

Pisząc ten wpis jeszcze dnia 21, a już wkrótce 22 dnia maja zastanawiam się nad tym co ludzi pcha do celu. Co sprawia, że ludzie są tak uparci. Miałem niedawno taką chwilę załamania, moment w życiu kiedy powiedziałem sobie - to już koniec. Tutaj kończy się moja przygoda, żegnajcie a ja zawracam. I co z tego wynikło? Idę dalej. Sam sobie się dziwiąc dlaczego brnę do celu. Niektórzy ludzie widzą na końcu drogi korzyść majątkową. Miło jest mieć dużo pieniędzy i nie martwić się o każdy dzień, ale mi jako człowiekowi idei nie bardzo zależy na pieniądzach. Owszem pomagają spełniać marzenia, ale i bez nich można być szczęśliwym. Wielu chce zdobyć szacunek innych. W końcu każdy chce być podziwiany, ale czy to powinno być celem? Wydaje mi się, że nie. Dla mnie tym co mnie popycha każdego dnia jest to, by nie zawieźć siebie. Jeżeli raz człowiek w siebie uwierzy, to już nie przestanie, a dodatkową motywacją zawsze będzie chęć podtrzymania tej wiary. Ta wiara czyni z nas prekursorów, odkrywców. P...
Najnowsze posty

24.02.2014r.

Ambicje, moje są bardzo wygórowane. Czasami aż za bardzo. Tak sobie myślę, że bez nich byłoby mi w życiu o wiele lżej. Prawdopodobnie nie zaznałbym porażki, bo na niczym by mi nie zależało, ale idąc dalej tym tropem pewnie nigdy w życiu nie zaznałbym szczęścia z osiągnięcia celu. Wracając do ambicji one po prostu czasem przerastają człowieka. Zastanawiacie się jak przerosły mnie? Pewnie nie, bo kogo obchodzi jakiś anonimowy człowiek, ale to mój blog więc sorry Winetou. Otóż moim przerostem ambicji okazały się dwie rzeczy. Studia oraz uczucia. Pierwsze są studia gdyż zwyczajnie chyba nie jestem w stanie pojąć materiału z matematyki jaki wykłada się na politechnice, ale żyje się dalej. Moje ambicje mnie nie opuszczają i ciągle mam nadzieję na to, że w końcu to zdam. Drugim przerostem moich wygórowanych ambicji są uczucia. Dlaczego? Najzwyczajniej w świecie chyba za dużo się naoglądałem bajek Disneya. Znacie ten motyw no nie? Każdy książę znajduje swoją księżniczkę, zakochują się i żyj...

14.02.2014

 Uwaga post z 14 lutego archiwalny, może uda mi się wstawiać tutaj coś regularnie. Zobaczymy ;) Ehh czternasty lutego. Najgorszy dzień w życiu każdego singla. Wszyscy cieszą się, że znaleźli swoje drugie połówki, a Ty jak i reszta singli najzwyczajniej w świecie im zazdrości. Nie ma w tym nic dziwnego, przecież zakochani mają ten fajny wewnętrzny spokój, beztroskę i szczęście choćby nie wiem co. Każdy chciałby być szczęśliwym prawda? No prawda dopowiem sobie sam. Tak prowadzę monolog ze samym sobą, też jestem takim singlem jak wielu. I przyznam się bez bicia, że też tak obchodziłem walentynki. Zazdroszcząc. Jednak w tym roku jest inaczej. Nie zazdroszczę im, a cieszę się ich szczęściem. Dlaczego? Wszystko przez to, że w zeszłym roku przeżyłem zauroczenie, dość poważne, oraz próbę dla mojego charakteru, czyli pierwsze zerwanie. Dobra, dobra, ale jak to się ma do odczuć walentynkowych. Otóż poznałem jak to jest być szczęśliwym z inną osobą. Wiem jak to było, jak się cieszy...

Dziennik maturzysty #2

Minęły kolejne dni. Matura już całe dwa dni bliżej, a ja czuję, że nie nauczyłem się absolutnie nic. Owszem poprawiłem swoje umiejętności z matematyki. Owszem byłem na innych lekcjach, ale na nich no cóż wiało nudą. Z angielskiego to właściwie wałkujemy to co już umiemy, to samo polski czy geografia. A nie przepraszam z tego ostatniego coś tam nowego było, ale ciekawe to nijak. Ot rolnictwo. Nuuuuda. Zdaję tą geografię, ale to trzeba być totalnym imbecylem, żeby nie umieć odczytać udziału rolnictwa z tabelki. Są też pozytywne strony. Ruszyłem moją pracę maturalną. Jestem w 2/5 całej pracy i wydaje mi się, że założony termin czyli marzec będzie spokojnie zrealizowany. Ale co ja tu o szkole mamy weekend czas odpoczynku i zabawy tym bardziej, że to ostatni taki przed postem, a ja jako katolik zwykle trzymam się takich rzeczy. Możecie się ze mnie śmiać, ale mocno wierzę w Boga i wiem, że pomaga mi na każdym kroku. Tyle "zbiegów okoliczności" nie może się wydarzyć na raz. To wszy...

Dziennik maturzysty #1

Jako że w tym roku zdaje maturkę postanowiłem opisać moje zmagania z egzaminem dojrzałości. Mogę to określić jednym słowem: masakra. Nawet ja największy leń świata wziąłem się za naukę. Robię zadania z matematyki, uczę się geografii, coraz częściej myślę nad kształtem mojej pracy maturalnej. Po prostu żal dupę ściska. A pomyśleć że potem sesje co pół roku. Eh ale co zrobić no narazie tylko się... uczyć. A dlaczego to piszę? Żeby później się pośmiać jakie to człowiek miał problemy ;)

Intel Extreme Masters w Katowicach!

Ludzie śpicie? Jeśli nie to wpadajcie do Katowic, gdzie odbywa się jedno z największych świąt e-sportowych ever. Atmosfera jest wspaniała, mecze emocjonujące. Wielu znanych ludzi dla graczy i nie tylko. Wybaczcie taki krótki wpis, ale cały czas przeżywam, że taka wspaniała impreza odbywa się w POLSCE. Najpierw Euro, a teraz to. Pokażmy im, że Polacy to najlepsi kibice świata.

Czy postęp będzie dalej tak zasuwał?

Tak się ostatnio zastanawiam jak długo uda nam się utrzymać wysokie tempo postępu technologicznego. Kiedy ograniczać nie będzie nas brak pomysłów lecz prawa fizyki, których już nagiąć się nie da. Weźmy na tapetę tranzystory w procesorach. Dziś powoli wchodzi technologia 22nm. To bardzo bardzo mało, ale bardziej niepokojące jest to, że zbliżamy się do granicy, której nie będziemy mogli przekroczyć. Otóż atomy krzemu mają swoją wielkość. A atomy mają to do siebie, że ich już zmniejszyć nie idzie. Mamy coraz mniej warstw tych atomów, ale kiedyś one się skończą i mniejszych tranzystorów po prostu nie będzie można produkować. Niby rozwiązaniem są nanorurki, ale jest to jednak odległa pieśń przyszłości, a w takim tempie po prostu dojdziemy do granicy i bum! Zastój technologiczny procesorów. Oczywiście w takim wypadku wielkie korporacje wywalą masę pieniędzy na odkrycie lepszych, nowocześniejszych i tańszych rozwiązań, ale to już zobaczymy jak to się potoczy. Natknęło mnie na ten temat, poni...