Pisząc ten wpis jeszcze dnia 21, a już wkrótce 22 dnia maja zastanawiam się nad tym co ludzi pcha do celu. Co sprawia, że ludzie są tak uparci. Miałem niedawno taką chwilę załamania, moment w życiu kiedy powiedziałem sobie - to już koniec. Tutaj kończy się moja przygoda, żegnajcie a ja zawracam. I co z tego wynikło? Idę dalej. Sam sobie się dziwiąc dlaczego brnę do celu. Niektórzy ludzie widzą na końcu drogi korzyść majątkową. Miło jest mieć dużo pieniędzy i nie martwić się o każdy dzień, ale mi jako człowiekowi idei nie bardzo zależy na pieniądzach. Owszem pomagają spełniać marzenia, ale i bez nich można być szczęśliwym. Wielu chce zdobyć szacunek innych. W końcu każdy chce być podziwiany, ale czy to powinno być celem? Wydaje mi się, że nie. Dla mnie tym co mnie popycha każdego dnia jest to, by nie zawieźć siebie. Jeżeli raz człowiek w siebie uwierzy, to już nie przestanie, a dodatkową motywacją zawsze będzie chęć podtrzymania tej wiary. Ta wiara czyni z nas prekursorów, odkrywców. P...
Ambicje, moje są bardzo wygórowane. Czasami aż za bardzo. Tak sobie myślę, że bez nich byłoby mi w życiu o wiele lżej. Prawdopodobnie nie zaznałbym porażki, bo na niczym by mi nie zależało, ale idąc dalej tym tropem pewnie nigdy w życiu nie zaznałbym szczęścia z osiągnięcia celu. Wracając do ambicji one po prostu czasem przerastają człowieka. Zastanawiacie się jak przerosły mnie? Pewnie nie, bo kogo obchodzi jakiś anonimowy człowiek, ale to mój blog więc sorry Winetou. Otóż moim przerostem ambicji okazały się dwie rzeczy. Studia oraz uczucia. Pierwsze są studia gdyż zwyczajnie chyba nie jestem w stanie pojąć materiału z matematyki jaki wykłada się na politechnice, ale żyje się dalej. Moje ambicje mnie nie opuszczają i ciągle mam nadzieję na to, że w końcu to zdam. Drugim przerostem moich wygórowanych ambicji są uczucia. Dlaczego? Najzwyczajniej w świecie chyba za dużo się naoglądałem bajek Disneya. Znacie ten motyw no nie? Każdy książę znajduje swoją księżniczkę, zakochują się i żyj...