Pisząc ten wpis jeszcze dnia 21, a już wkrótce 22 dnia maja zastanawiam się nad tym co ludzi pcha do celu. Co sprawia, że ludzie są tak uparci. Miałem niedawno taką chwilę załamania, moment w życiu kiedy powiedziałem sobie - to już koniec. Tutaj kończy się moja przygoda, żegnajcie a ja zawracam. I co z tego wynikło? Idę dalej. Sam sobie się dziwiąc dlaczego brnę do celu. Niektórzy ludzie widzą na końcu drogi korzyść majątkową. Miło jest mieć dużo pieniędzy i nie martwić się o każdy dzień, ale mi jako człowiekowi idei nie bardzo zależy na pieniądzach. Owszem pomagają spełniać marzenia, ale i bez nich można być szczęśliwym. Wielu chce zdobyć szacunek innych. W końcu każdy chce być podziwiany, ale czy to powinno być celem? Wydaje mi się, że nie. Dla mnie tym co mnie popycha każdego dnia jest to, by nie zawieźć siebie. Jeżeli raz człowiek w siebie uwierzy, to już nie przestanie, a dodatkową motywacją zawsze będzie chęć podtrzymania tej wiary. Ta wiara czyni z nas prekursorów, odkrywców. Pozwala łamać kolejne bariery. Profesor Michio Kaku powiedział kiedyś, że: "Jeżeli człowiek czegoś naprawdę chce, to osiągnie swój cel." I w pełni się z tym zdaniem zgadzam. Zawsze znajdujemy sposób, by osiągnąć założony cel. Tacy już jesteśmy, a to wszystko przez naszą wrodzoną ciekawość i właśnie wiarę w siebie. Co by było gdyby Kolumb albo Armstrong powiedzieli: Nie dam rady tego zrobić. Nie dotarlibyśmy cywilizacyjnie w to miejsce gdzie jesteśmy teraz. Wszystko przez to, że wierzyli w swoje umiejętności, w swoją wytrwałość. Od wieków to napędzało nasz rozwój i będzie napędzało go dalej. Idę o zakład, że Ziemia nie będzie ostatnią skolonizowaną planetą. Chociaż ostatnio rozwój ten jest hamowany przez szeroko pojętą gospodarkę, która ogranicza każdemu wielkiemu człowiekowi drogę rozwoju np. przez brak środków pieniężnych niezbędnych do zrealizowania jakiegoś rewolucyjnego projektu. Ale wydaje mi się, że jeżeli ludzkość stanie w obliczu globalnej katastrofy to będzie w stanie odłożyć długi na bok i zjednoczyć najtęższe umysły tylko po to by zapewnić przetrwanie naszemu gatunkowi. Bo w istocie po to nam ten móxg taki duży wyrósł. Aby przetrwać. Zwierzęta osiągają dominację przez siłę, szybkość, wymyślne techniki mordu, a nam pozostało tylko tęgie główkowanie jak przeżyć. Ewolucja przystosowała nas do tego świata w jakże oryginalny sposób, który zapewnił nam całkowitą dominację. Można by rzec, że jesteśmy strzałem w przysłowiową dziesiątkę. Strzałem, który wylądował na szczycie drzewa życia.
Paweł Dembski
Komentarze
Prześlij komentarz